filmNa ostatnim warsztacie filmowym oglądaliśmy "Bulwar zachodzącego słońca" z 1950 roku. Joe Gillis to średnio utalentowany młody scenarzysta, który próbuje zrobić w karierę Hollywood. Niestety, bardziej niż sława ciągną się za nim długi. Pewnego razu, uciekając przez wierzycielami trafia do zaniedbanej, ogromnej willi przy słynnym Sunset Boulevard w Beverly Hills. Zamieszkuje go Norma Desmond - dawna gwiazda kina niemego, marząca o powrocie o dawnej kariery w Hollywood. Zawiera ona z Gillisem układ: opieka finansowa za pomoc w tworzeniu scenariusza, który okaże się dla obojga katastrofalny w skutkach. 

 

 

 

 

 

"Bulwar..." to niezwykle przejmująca historia o przemijaniu i złudzeniach, które je rekompensują. Film reprezentuje gatunek filmu-noir - mimo braku typowej historii detektywistycznej ma bardzo gęstą atmosferę oraz przedstawia bardzo pesymistyczną wizję życia człowieka. Niesamowitości "Bulwarowi..." dodaje fakt, że wcielająca się w rolę Normy Gloria Swanson opowiada swoją historią - upadłej gwiazdy kina, nie potrafiącej również znaleźć szczęścia w życiu osobistym, do czego aluzje także znalazły się w scenariuszu. To również jeden z pierwszych filmów opowiadający krytycznie o kalifornijskiej "fabryce snów".

Oprócz dzielenia się emocjami i analizy sytuacji bohaterki, rozmawialiśmy też o reżyserze Billym Wilderze, którego "Bulwar..." jest jednym z najlepszych dzieł. Jako Samuel Wilder urodził się w 1908 roku w Suchej Beskidzkiej w rodzinie austriackich Żydów. Aby stać się jednym z najważniejszych twórców Hollywood wszechczasów ("Słomiany wdowiec", "Pół żartem, pół serio", "Podwójne ubezpieczenie") przeszedł długą drogę zaczynając nieudanego kariery dziennikarskie i pisarskie w różnych miejscach świata.

r

l sp

logo

 STALE

WSPÓŁPRACUJEMY:

logo LS

Fundacja Dzielo Nowego Tysiaclecia

mw-logo